Wspólne forum dyskusyjne stron:
www.aliens.ibt.pl
aliens.g4sa.net
www.fiorina.prv.pl

| PROFIL | REJESTRACJA | LOGOWANIE | SZUKAJ | TEMATY | UŻYTKOWNICY | PRYWATNE WIADOMOŚCI |
<< Poprzedni temat :: Nastepny temat >>   Tematy    Napisz nowy temat    Odpowiedz do tematu
Autor Temat: Alien 3 by William Gibson
HICKS
I'm here, baby! I'm here!



MODERATOR
Dołączył: 2002-03-14
Posty: 1733

Alien 3 by William Gibson

Poniższe streszczenie pierwszego z wielu scenariuszy Obcego 3 miałem zamiar zaprezentować podczas premiery Prometeusza, ale postanowiłem trochę odczekać. Powodem była gra Aliens Colonial Marines, która jak wynikało z przecieków miała mieć więcej elementów wspólnych ze scenariuszem Williama Gibsona. Czy tak jest naprawdę? Możecie poczytać poniżej.

Uwaga, cofamy się wstecz o całe ćwierć wieku.

"We went through a series of writers"

Jak wiadomo problemy sagi o Obcym zaczęły się tuż po sukcesie odniesionym przez sequel Jamesa Camerona. David Giler w wywiadzie udzielonym na potrzeby zestawu Alien Quadrilogy wyraźnie stwierdził, iż każdy chciał zrobić kolejny sequel oprócz niego i Waltera Hilla. Powstał bowiem pewien problem - obaj nie mieli pomysłu na coś tak oryginalnego i przełomowego jakim była koncepcja Camerona względem wizji Scotta. O ile nikt nie wiedział jak ten film zrobić to była już wpływowa grupa ludzi, która wiedziała że ten film koniecznie musi powstać. Fox w zamian za opracowanie kolejnego rozdziału w tej przynoszącej coraz większe dochody franczyzie, obiecywał producentom atrakcyjne warunki realizacji projektu. Zarówno Giler jak i Hill próbowali to wykorzystać proponując rozciągnięcie opowieści i opracowanie nie jednego a dwóch sequeli, które miały powstać jednocześnie. Studio zarządało dodatkowych gwarancji. W tym celu producenci postanowili namówić do ponownej współpracy ich starego przyjaciela.

Giler i Hill spotkali się z Ridleyem Scottem, ale ten już na wstępie poinformował ich o problemach terminarzowych. Według Sigourney Weaver, reżyser był chętny, nawet bardzo ale niestety jego wcześniejsze zobowiązania w postaci "Czarnego Deszczu" oraz "Thelmy i Louise" uniemożliwiły mu udział w opracowywaniu nowego rozdziału sagi.

Wczesne pomysły na realizację trzeciej i czwartej części były dość chaotyczne. Poszczególne sequele miały skupiać sie na dwóch postaciach, które ocalały z misji na LV-426 - Hicksie i Ripley. Pierwszy film miał opowiadać o perypetiach twardego kaprala, który trafia na stację kosmiczną gdzie wiadoma korporacja i jej wojskowe przydupasy eksperymentują na obcych. Pani oficer natomiast przypadała rola śpiącej królewny, która w jakiś sposób miała dotrwać do czwartej odsłony i tam zagrać pierwsze skrzypce. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, iż zarówno Michael Biehn jak i Sigourney Weaver nie zostali o tych planach poinformowani.

Czyżby Giler zapomniał? Nie wykluczone. Po odmowie ze strony Scotta projekt utknął w martwym punkcie. Nie było ani reżysera, ani scenariusza, ani nawet dobrych pomysłów, ale Fox dalej naciskał aby projekt zrealizować. W tym czasie Giler pojechał na wakacje do Tajlandii gdzie zaczytywał się w Neuromancerze Williama Gibsona. Będąc pod wrażeniem tej całkiem dobrej lektury skontaktował się z Hillem i przekonał go do podjęcia współpracy z autorem cyberpunkowej powieści.

Gibson zgodził się na opracowanie scenariusza po trochę z szacunku jaki żywił dla Aliena Scotta, którego "zużyty świat przyszłości" miał ogromny wpływ na wizję zawartą w książkach autora Trylogii Ciągu. Szybko jednak pojawiły się dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze Gibson miał bazować na dwunastostronicowym opowiadaniu autorstwa Gilera i Hilla, które zawierało kilka zasadniczych ograniczeń (o nich później). Po drugie w tamtym czasie (końcówka 1987 roku) głośno było o rozpoczęciu strajku przez scenarzystów Hollywoodu, który mógł im wszystkim pokrzyżować plany. Gibson miał mało czasu, ale w grudniu tegoż roku udało mu się zdać pierwszą wersję scenariusza.

A towering cliff of metal

Zaczyna się klasycznie - pośród gwiazd. Wysłużony gwiazdolot bojowy USS SULACO wraca z pechowej misji na LV-426. W jego przedziale kriogenicznym spoczywają cztery uśpione postacie: dwójka cywili, poparzony kapral i beznogi android - śmiechu warte niedobitki, które cudem uniknęły śmierci z łap organizmów ksenomorficznych. Tymczasem statek w wyniku błędu nawigacyjnego mknie w niewłaściwym kierunku zapuszczając się na tereny przynależące do Unii Ludów Progresywnych (odpowiednik Układu Warszawskiego w kosmosie). Zbrojne ramię proletariatu szybko namierza intruza i posyła w jego kierunku trójkę komandosów (specnazu?) mających dokonać inspekcji wrogiej jednostki. Po tym jak statek przechwytujący kotwiczy w pobliżu Sulaco, na pokład amerykańskiej jednostki wchodzi trójka w pełni uzbrojonych komandosów - dwóch mężczyzn i Wietnamka. Grupa poruszając się ciemnymi korytarzami docieraj do hangaru z uszkodzonym Promem Zrzutowym gdzie odnajdują pozostałości po Bishopie. Ekipa kontynuuje inspekcję aż natrafia na przedział z hibernatorami. Wszystkie wydają się funkcjonować bez zarzutu za wyjątkiem kapsuły androida. Dowódca postanawia otworzyć ją jako pierwszą, co okazuje się śmiertelną pomyłką. W uszkodzonych wnętrznościach Bishopa zagnieżdżony jest SPORE POD (dla laików JAJO OBCEGO), który wyczuwając potencjalną ofiarę zaczyna rozwierać swoje skórzane płaty. Skryty FACE HUGGER wyskakuje prosto na hełm głównodowodzącego i przy pomocy żrących właściwości kwasu molekularnego próbuje dostać się do jego twarzy. Komandoska rusza za spanikowaną ofiarą obcego starając się precyzyjnie odstrzelić Twarzołapa. Skutkuje to jedynie makabryczną śmiercią oficera, którego okaleczone ciało zostaje wyrzucone przez śluzę w przestrzeń kosmiczną. Dwójka komandosów tuż przed opuszczeniem nawiedzonego przez potwory statku imperialistów postanawia zabrać ze sobą zdezelowanego androida.

They're here...

Akcja przenosi się na przygraniczną stację kosmiczną ANCHORPOINT. Pogrążony we śnie TULLY, zostaje obudzony przez JACKSON, oficera naukowego, która informuje go o przycumowaniu SULACO. Wieści o tym wydarzeniu dotarły już do korporacji która przysłała swoich przedstawicieli a ci domagają się zachowania wszelkich środków bezpieczeństwa podczas przeszukiwania statku. Wszystko owiane jest tajemnicą - SULACO zaginął na cztery lata a jego załoga jest mocno zdekompletowana. Procedura inspekcji wymaga obecności techników z biolaboratorium, a TULLY jest jednym z nich. Po zakończonej rozmowie mężczyzna postanawia rozładować swoją frustrację potokiem zrzędzenia, który musi wysłuchiwać SPENCE - jego partnerka.

Grupa dwudziestu osób, na którą składają się zarówno wyekwipowani technicy jak i uzbrojeni w strzelby impulsowe oraz miotacze ognia Marines, wchodzi na pokład SULACO. TULLY zostaje oddelegowany do hangaru z promem zrzutowym gdzie w towarzystwie ograniczonego pod względem intelektualnym żołdaka, zbiera próbki atmosferyczne. Wkrótce zostaje wezwany do przedziału kriogenicznego - tam czeka na niego jeszcze dwóch marines. TULLY, upewniwszy się że nie ma żadnego zagrożenia dla ekipy, wchodzi w towarzystwie komandosów do pomieszczenia z hibernatorami. Jeden z oficerów podchodząc do kapsuły Newt nie zauważa czającego się w ciemnościach niebezpieczeństwa. Obcy atakują. Pierwszy uderza swoim kolczastym ogonem przebijając ofiarę na wylot. Drugi ksenomorf, korzystając z osłupienia ludzi, lezie po suficie dopadając kolejnego komandosa. Ostają się jedynie TULLY i stróżujący go Marine. Ten drugi kica za hibernator Ripley przygotowując do odpalenia dzierżony miotacz. Czyniąc to pod wpływem silnych emocji zaczyna niekontrolowanie machać łapami po konsoli modułu kriogenicznego co skutkuje w wybudzeniu pani porucznik. Na wpółprzytomna ELLEN RIPLEY widząc połyskujące zębiska kolejnego wcielenia swojej nemezis zaczyna wrzeszczeć w niebogłosy:

http://www.youtube.com/watch?v=WWaLxFIVX1s

Marine w końcu dochodzi do siebie i smaży obie bestie wraz z kapsułą RIPLEY.

Sometimes people need to sleep...

Na ANCHORPOINT, HICKS doszedł już do siebie i kończy palić szluga. Pełna troski o przestrzeganie prawa SPENCE upomina go, iż przepisy zabraniają kurzyć w izolatce. Zamiast pouczeń kapral woli odpowiedzi na zasadnicze pytania: gdzie Ripley, dziecko i android? Kwestia drugiego zagadnienia szybko uzyskuje rozwiązanie bo do izolatki wpada Rebecca Jorden (ksywa NEWT), która powróciła do starego nawyku gryzienia egzekwujących dyscyplinę brutali. Jej ofiara, laborant ORDERLY, zostaje powstrzymany przez HICKSA, który żąda odpowiedzi na pytanie rozhisteryzowanej eks-kolonistki: Gdzie jest Ripley? Pomimo sprzeciwu ORDERLYego, którego kapral miał już ochotę rozsmarować na suficie, SPENCE prowadzi ocalałych pasażerów SULACO do RIPLEY. Okazuje się, że nagła pobudka nie wyszła pani oficer na zdrowie - zapadła w śpiączkę.

Kolejna scena ma miejsce na stacji kosmicznej RODINA przynależącej do ULP. Górna część Bishopa jest wnikliwie badana przez naukowców z lokalnego laboratorium cybernetycznego. Pułkownik Doktor SUSLOW, wysłuchując raportu dwójki komandosów, która dokonał inspekcji SULACO jednocześnie przypatruje się graficznemu odwzorowaniu Twarzołapa na monitorze.

Na uwagę zasługuje jeden z elementów bardziej szczegółowego opisu wyglądu Wietnamskiej Komandoski - posiada ona tatuaż w postaci kodu kreskowego umieszczonego na ramieniu.

Wracamy na ANCHORPOINT, gdzie dochodzi do analogicznych wydarzeń. Grupa jajogłowych amerykanów, folgując swoim techno-nekrofilitycznym skłonnościom, dobiera się do odciętych nóg androida. Kolekcjonowanie próbek tkanek prowadzi do odkrycia obcej infekcji rozwijającej się w resztkach syntetyka.

Let the Corporal have his say

Przenosimy się do biura pułkownika ROSETTIego, który z ramienia Korpusu Marines ma spełniać rolę "pana i władcy" na krańcu kosmicznego dominium USA. Szybko jednak dochodzi do zarysowania prawdziwego układu sił i zależności tak charakterystycznego dla Uniwersum Obcego. ROSETTI jest zmuszony wysłuchiwać pouczeń od FOXA i WELLES, reprezentantów Wydziału Opracowywania Broni korporacji Weyland-Yutani. Najwyraźniej fakt zaginięcia górnej części Bishopa jest dla nich dużym problemem.

HICKS staje przed komisją na którą składają się, ROSETTI oraz dwójka przedstawicieli firmy. W wyniku krótkiej rozmowy, HICKS dowiaduje się o zagarnięciu tej lepszej części syntetyka przez ULP. Do tego dochodzi jeszcze problem naruszenia granicy, który może się zakończyć dyplomatycznym skandalem i zerwaniem układów rozbrojeniowych.

W tym czasie TULLY i SPENCE zabierają się do badania próbek pobranych z nóg BISHOPA. Bliższy ogląd tkanki syntetyka ujawnia obcą rozrastającą się strukturę, przypominającą biomechaniczne wnętrze wraku SPACE JOCKEY'a.

William Gibson dochodzi do całkiem rozsądnego wniosku, iż NEWT jest mu do niczego nie potrzebna. W wyciskającej łzy scenie Rebecca, w towarzystwie HICKSA żegna się z nieprzytomną Ripley zostawiając przy jej łóżku narysowaną mapkę prowadzącą do chałupy jej dziadków w Oregonie. Następnie twardy kapral odprowadza sierotkę do doków gdzie czeka "grzejący silniki" SULACO.

Evidence of intelligence

Na RODINIE grupa umundurowanych decydentów wysłuchuje raportu odnośnie nieznanej formy życia odnalezionej w resztkach androida. BRAUN, szef działu prac badawczo-rozwojowych informuje swoich przełożonych o możliwości wykorzystania OBCYCH jako broni biologicznej. Reprezentanci ludu pracującego miast i wsi postanawiają kontynuować eksperymenty w tym właśnie kierunku - OBCY ma być sklonowany. SUSLOV w celu uśpienia czujności kapitalistów i zyskania czasu nakazuje zreperować i odesłać im BISHOPA.

Szef BioLabu na ANCHORPOINT, TRENT informuje ROSETTIego i FOXa o postępach w prowadzonych eksperymentach nad połączeniem obcego i ludzkiego DNA. Tymczasem HICKS dostaje podobną fuchę co ongiś Ripley na stacji GATEWAY - ma obsługiwać ładowarki w lokalnych warsztatach produkcyjnych pod czujnym okiem nowego szefa WALKERA.

I tak czas upływa aż do momentu, w którym nadchodzi prośba z RODINY o nawiązanie kontaktu kanałami dyplomatycznymi. SHUMAN wykłóca się z gryzipiórkiem po drugiej stronie o zwrot BISHOPA. Pod adresem strony amerykańskiej padają oskarżenia o liczne naruszenia umów łącznie z tymi o opracowywaniu broni biologicznej. Koniec, końców ULP zgadza się oddać androida. W jakiś czas po tym do ANCHORPOINTu przybija wahadłowiec ULP. Na pokładzie znajduje się BISHOP oraz jego eskorta w postaci WIETNAMSKIEJ KOMANDOSKI. Syntetyk zostaje przejęty przez ludzi z BioLabu.

Po skończonej robocie HICKS postanawia zrelaksować się w lokalnej spelunie, zalewając piwem troski i rutynę dnia codziennego. Pech chce, że siada obok TULLYego, którego aktualne zajęcie w postaci partycypowania przy hodowli Obcych ma negatywny wpływ na jego sumienie. Podczas wysłuchiwania potoku bełkotu jaki wydaje z siebie technik, kapral wychwytuje istotne informacje - podczas drzemki na pokładzie SULACO miał towarzystwo w postaci ksenomorfów. HICKS próbuje dowiedzieć się czegoś więcej ale jego lekko wstawiony rozmówca proponuje przełożyć zwierzenia na inny czas, w innym miejscu.

"Cancer research"

Tymczasem diableska czwórka na którą składają się ROSETTI, TRENT, FOX i WELLES obraduje w najlepsze. Wstępne badania jakimi poddano odzyskanego androida wykazały, iż nie nosi on śladów infekcji. FOX daje do zrozumienia że ULP mogła przejąć zarówno dane o misji na LV-426 jak i próbki obcego organizmu. TRENT sugeruje, aby pozwolić na rozwój pozaziemskiego wirusa w celu jego wykorzystania do celów pokojowych. ROSETTI, "czując pismo nosem", wyraża swoje wątpliwości, ale decyzja nie należy do niego.

HICKS stawia się na umówione spotkanie z TULLYM w nowo dobudowywanym kompleksie ANCHORPOINTu. Na miejscu zastaje jednak SPENCE, która informuje go o: tajnych eksperymentach jakie są przeprowadzane w BioLabie, przybyciu dwóch przedstawicieli korporacji, powrocie Bishopa i przejęciu obcego DNA przez ULP. A skoro już o nich mowa to na RODINIE postępują pracę nad uzyskaniem dorosłej formy ksenomorfa. SUSLOV spoglądając na w pełni ukształtowanego chestburstera, rozwodzi się nad naturą organizmu doskonałego.

Sprawny i z jakichś nieznanych powodów pozostawiony bez nadzoru BISHOP postanawia odwiedzić HICKSa aby omówić z nim plan działania. Android w skrócie informuje kaprala o wydarzeniach jakie rozegrały się na pokładzie SULACO (Ripley vs. Królowa) i że jej wysokość "podłożyła" materiał genetyczny kiedy nadziała syntetyka na ogon.

Jak widać już w pierwszej wersji scenariusza nie zadbano o sensowny powód, dla którego Obcy mieli podróżować SULACO. Poza tym brak jest wytłumaczenia czemu na pokładzie statku były przyczajone dwa w pełni rozwinięte ALIENY, czemu wcześniej nie zaatakowały intruzów z ULP, czemu nie dobrały się do hibernatorów HICKSa, NEWT i RIPLEY itp.

HICKS potwierdza przypuszczenia syntetyka odnośnie możliwości przejęcia próbek DNA Obcego przez ULP. BISHOP wiedziony podstawowymi dyrektywami nakazującymi mu ochronę ludzkiego życia, proponuje dokonać sabotażu prowadzonych w BioLabie eksperymentów. HICKS, wiedziony nie wiadomo czym, zgadza się mu pomóc.

Get us down to De-con!

W laboratorium TULLY'emu przypadła rola doktora Frankensteina podczas doglądania rozwoju zarodników OBCEGO. W pewnym momencie odwiedza go WELLES, która nie bawiąc się w grzeczności żąda raportu na temat postępów w eksperymencie. Niesforny technik miał właśnie wysłuchać pouczenia odnośnie "kto tu rządzi" gdy nagle, dwa pojemniki w których przetrzymywane są okazy eksplodują. Dochodzi do uwolnienia zarodników. Próba zabezpieczenia okazów przez TULLYego kończy się fatalnie - uszkodzone spory pękają uwalniając zabójczą mgiełkę. Technik wraz z WELLES nie mają nawet czasu powiedzieć "Pali jak jasna cholera" bo zaraz lądują na kwarantannie.

BISHOP i HICKS wyruszają na misję ocalenia gatunku ludzkiego przed jego własną głupotą. Najwyraźniej administracja ANCHORPOINTu nie przejęła się faktem skażenia laboratorium bo w żaden sposób go nie zabezpieczyli. Sabotażyści wchodzą bez przeszkód i gotują pozostałe jaja "na twardo". Ich poczynania uruchamiają alarm, na który odpowiada grupa marines.

Proces dezynfekcji zakończony. Mocno niezadowolona WELLES oraz FOX oznajmiają ROSETTIemu, TRENTowi i JACKSON wolę korporacji. Faza eksperymentu na ANCHORPOINT zakończona - okazuje się, że ludzie firmy już wcześniej "podprowadzili" część próbek z laboratorium, które teraz są w drodze do GATEWAY na pokładzie SULACO. Zachowanie WELLES jest mocno podejrzane. Symptomy jej nienajlepszej kondycji było już widać podczas rozmowy, kiedy zaczęła od kierowania gróźb pod adresem autorów akcji w stylu Cichociemnych. Rozumiem chęć postawienia przed sądem wojskowym kaprala i oskarżenie go o zdradę, ale przeprowadzanie podobnej procedury względem androida? Nie lepiej mu "wyciągnąć wtyczkę"?

Najwyraźniej zaburzenia w logicznym myśleniu były pierwszym symptomem nadchodzącej transformacji. Ciało WELLES zaczyna się w niekontrolowany sposób wyginać czemu towarzyszy akompaniament agonalnego ryku kobiety. Jej skóra, mięśnie i czaszka eksplodują robiąc miejsce nowej biomechanicznej strukturze. Krwawe przedstawienie jest TRENTowi mocno nie w smak co okazuje puszczając solidnego bełta na podłogę. Tymczasem spotworzona WELLES czując łaknienie ludzkiej krwi, dobiera się do czaszki FOXa. W końcu do pomieszczenia wpada marine i za pomocą miotacza kończy egzystencję reprezentantów korporacji Weyland-Yutani.

What's your problem, bud? Got a war on?

Pozostaje TULLY. Jak się można domyśleć sztachanie zabójczymi wyziewami i jemu nie wyszło na zdrowie. Zaniepokojona SPENCE odkrywa, iż jej partner zniknął. Rozpoczyna się polowanie a to wymaga obecności doświadczonego pogromcy. ROSETTI nakazuje uwolnić kaprala oddając mu do dyspozycji broń, ludzi i szybki środek lokomocji.

HICKS i WALKER mkną dżipem po korytarzach ANCHORPOINTu. W centrum operacyjnym BISHOP, ROSETTI, JACKSON i SPENCE namierzają sygnał z nadajnika osobistego zaszytego pod skórą TULLYego, przekazując jego pozycję grupie pościgowej. Kapral i jego towarzysz docierają do pozostającego w fazie budowy kompleksu stacji gdzie uzbrojony w strzelbę impulsową HICKS postanawia zapuścić się w gmatwaninę korytarzy. Skryty pośród elementów konstrukcyjnych stropu TULLY atakuje, obierając za cel pozostającego w dżipie WALKERA. Ten podejmuje próbę strząśnięcia biomechanoida stosując starą metodę gaz-rozpęd-hamulec. HICKS jest już na miejscu i w momencie gdy siła bezwładności wyrzuca poczwarę w jego kierunku, kapral unieszkodliwia kseno-TULLYego celną serią.

Tymczasem na RODINIE eksperyment również wymknął się spod kontroli. Doszło do infestacji w wyniku której ksenomorfy przejęły kontrolę nad środowiskiem i rozpoczęły budowę gniazda. Odpowiedzialnych za tę katastrofę SUSLOVa i BRAUNa dosięgła zasłużona kara - skończyli w kokonach. Resztki ocalałych rezydentów stacji ratują się paniczną ucieczką będąc osłanianymi przez dwójkę komandosów. Próby barykadowania się w kolejnych przedziałach skutkują jedynie spowolnieniem obcych.

W centrum operacyjnym ANCHORPOINTu HICKS, BISHOP, SHUMAN i JACKSON próbują połączyć się kanałami dyplomatycznymi z RODINĄ. Analiza sytuacji sąsiadów jest niewesoła - mogą oni liczyć tylko na jeden krążownik NIKOLAI STOIKO. Amerykanie również nie mają powodów do zadowolenia. Jednostka KANSAS CITY potrzebuje minimum 20 godzin aby do nich dotrzeć no i pozostaje problem ewentualnego rozprzestrzenienia się wirusa. HICKS sugeruje sprawdzoną metodę atomowej sterylizacji tuż po zakończeniu ewakuacji niezarażonej części populacji. Plan BISHOPA jest podobny z tą różnicą, iż dla pewności proponuje popełnić zbiorowe samobójstwo w tym nuklearnym fajerwerku. Kiedy kapral słusznie wytyka mu sprzeczność takich poczynań z jego podstawowymi dyrektywami o ochronie ludzkiego życia, android bez wahania odpowiada, że spogląda na to wszystko z "szerszej perspektywy". Widać wyraźny postęp jaki rozwój Sztucznej Inteligencji dokonał w dziedzinie rozwiązywania dylematów moralnych. Pewien czerwonooki komputer podczas misji na orbitę Jowisza głowił się nad podobnym "pasztetem" nieco dłużej.

Analiza raportu odnośnie osób zaginionych na stacji nie pozostawia żadnych wątpliwości - wirus się rozprzestrzenia. W tym momencie do ANCHORPOINTu dociera wiadomość z RODINY. Słowiańska cud-dziewczyna serwuje "musztardę po obiedzie" próbując ostrzec ROSETTIego i jego ludzi przed skutkami nieodpowiedzialnych eksperymentów. Na RODINIE ludzka populacja została niemal wytrzebiona przez kosmitów. W końcu na posterunku pozostaje jedynie WIETNAMSKA KOMANDOSKA.

Don't let them take you alive

HICKS postanawia ratować jedyną osobę, na której mu jeszcze zależy. Kapral szybkim krokiem wpada do MedLab'u i wywozi nieprzytomną RIPLEY. Pani porucznik zostaje złożona do hibernatora jednej z kapsuł ratunkowych po czym HICKS i BISHOP obserwują jej odlot ku gwiazdom. Do zobaczenia w Obcym 4, nomen omen "Przebudzenie".

Zarażeni wirusem ludzie przeszli transformację w rozwinięte ksenomorfy i rozpoczęli budowę gniazda. HICKS zbiera oddział "kotów" i rusza na misję dezynsekcyjną. ALSOP, GREENFIELD, BRICE, COSTELLO i WALLACE ładują dupska do transportera. Na miejscu HICKS daje przyspieszony kurs "jak zabijać obcych" aż w końcu cała szóstka zapuszcza się w spowite mrokiem korytarze.

Uzbrojeni w strzelby impulsowe i miotacze ognia marines poruszają się duktami wentylacyjnymi aż w końcu natrafiają na gniazdo i rezydującą w niej uśpioną królową. Z jej wysokością coś jest nie tak - leży ona "na w znak" a w jej półprzezroczystym, wzdętym odwłoku zachodzi jakiś proces. No, panie Whedon... Ładnie to tak? Bez dania kredytu Gibsonowi?

Dochodzi do powtórki dobrze wszystkim znanej sceny z Aliens. Skryte w ścianach gniazda ksenomorfy atakują, a ludzie w Centrum Operacyjnym muszą wysłuchiwać przez intercom agonalnych jęków oddziału specjalnego. Stacjonujący na pierwszej linii COSTELLO i WALLACE szybko padają ofiarami obcych, obaj zostają odciągnięci od oddziału. HICKS w tym czasie jest skupiony na likwidacji głównego celu - królowej. Jej eksterminacja wymaga rozstawienia ciężkiego sprzętu.

GREENFIELD daje się dosłownie "zaskoczyć" Obcemu. Paniczna reakcja żołnierza w postaci niekontrolowanego wypustu strumienia ognia z miotacza, skutkuje w wybudzeniu królowej. Jej odpowiedź na zagrożenie jest szybka. Kolczasty ogon potwora rozcina nabrzmiały odwłok i uwalnia... Nie - nie, wielkiego, brzydkiego i źle zaprojektowanego albinosa tylko zabójczą mgiełkę. HICKS szybko orientuje się w zagrożeniu. Obcy wybudowali swoje gniazdo tuż przy płuczce powietrza systemu klimatyzacyjnego ANCHORPOINTu. Królowa bżdżąc w kierunku wentylatorów liczy na szybkie i sprawne rozniesienie zarazy.

Kapral wydaje polecenie BISHOPOWI, aby z centrali odciął wszystkie tunele. Jego reakcja jest jednak spóźniona, zarodniki zostają wessane przez śmigła wentylatorów. Pozostaje jedna rzecz do zrobienia - HICKS kończy rozstawianie moździerza i posyła jej wysokość do wszystkich diabłów. Podczas ewakuacji z gniazda kapral zdobywa się jeszcze na posłanie "kuli miłosierdzia" w kierunku jednego ze swoich zarażonych żołnierzy, aż w końcu daje tyły do transportera.

Nuked 'em!

RODINA. Opis kilku scen obrazujących ostateczny los tubylców - standardowo obcy poprzyklejali ich do ścian a WIETNAMSKA KOMANDOSKA musi na to wszystko patrzeć. W międzyczasie do stacji zbliża się jednostka NIKOLAI STOIKO. Ścigana przez obcych KOMANDOSKA odnajduje jeden z promów i ucieka z zainfekowanej stacji w momencie gdy krążownik odpala w kierunku RODINY pocisk nuklearny.

JACKSON, ROSETTI, HICKS i BISHOP obserwują na monitorach jak eksplozja o mocy 20 megaton pochłania stację kosmiczną ULP. Dla komunistów oznacza to koniec kłopotów dla ANCHORPOINT'u to dopiero początek.

WALKER w międzyczasie sprawdza stan bezpieczeństwa w pasażu handlowym stacji. Przeszukiwanie opustoszałych kompleksów znużyło go okrutnie więc postanawia zrobić sobie małą przerwę w barze. Tam natyka się na obcego. WALKER za pomocą zdalnego sterowania uruchamia ładowarkę, która z impetem wpada do baru, przygważdżając ksenomorfa do ściany. Marine nie ma jednak czasu nacieszyć się swoim sukcesem gdyż jego ciało przechodzi nagłą transformację w Obcego.

Jednym z obowiązków SPENCE jest dokarmianie gatunków naczelnych przetrzymywanych w przedziale zwanym ECO-MODUŁEM. Po nieudanych próbach przywołania Lemurów, kobieta odnajduje ich zakokonowane ciała pośród gałęzi drzew, tamże czai się jeden z obcych. LemuroAlien skacze na przerażoną SPENCE, której po krótkiej szamotaninie udaje się uciec.

HICKS postanawia przeprowadzić inspekcję w pasażu handlowym. W pewnym momencie natyka się na rozbitą witrynę sklepu z zabawkami. Tutaj Gibson zwraca naszą uwagę - chodzi o zabawki z XXI w. W środku kapral dokonuje przerażającego odkrycia - pięć szczelnie zakokonowanych postaci. Biorąc pod uwagę gdzie umieszczono akcję powyższej sceny, możemy się domyślać kim są oblepione żywicą ofiary. Pięć wystrzałów z broni HICKSa kończy ich egzystencję. Niewzruszony kapral przeszukując kolejne pomieszczenia natyka się na spanikowaną SPENCE.

Out of here!

HICKS wnosi substytutkę RIPLEY do Centrum Operacyjnego. Tutaj następuje analiza sytuacji. Niemal połowa personelu ANCHORPOINTu padła już ofiarą wirusa. Kapral beszta ROSETTIEGO, za brak reakcji w postaci przygotowań do wysadzenia stacji. W tym momencie ponownie dochodzi do nacechowania rozwoju akcji w stylu charakterystycznym dla filmu Camerona. Okazuje się, że marines dokonując rozpierduchy w gnieździe obcych, uszkodzili system podtrzymywania życia i wzniecili pożar, który konsumuje resztki tlenu. ROSETTI upiera się aby HICKS szybko zebrał ocalałe grupy cywilów i odeskortował ich do kapsuł ratunkowych.

Nagle SPENCE zwraca uwagę mężczyzn na wartownika stojącego przy drzwiach. Ciało Marine'a wpada w konwulsje aż w końcu jego pierś eksploduje ujawniając grupę kilkunastu chestbursterów, które z zawrotną prędkością pełzną we wszystkich kierunkach. Czas na dyskusję się skończył teraz trzeba poprzebierać nogami.

HICKS, SPENCE, BISHOP, ROSETTI, JACKSON i ocalały wartownik uciekają w kierunku doków. BISHOP wkrótce opuszcza ich towarzystwo gdyż to właśnie jemu przypadło zadanie przeciążenia reaktora, którego planowana eksplozja ma nastąpić o godzinie 22:00. Po drodze do grupy kaprala dołączają cywile: kobieta HALLIDAY, Japończyk TATSUMI i nie wymieniony z nazwiska LABORANT.

Samotny syntetyk przemieszcza się korytarzami pasażu handlowego. W pewnym momencie odkrywa grupę czterech alienów zajętych kokonowaniem swojej ofiary, to SHUMAN. Podglądającego BISHOPA zauważa królowa i puszcza się za nim w pogoń. Android dociera do windy towarowej, która daje mu tymczasowe schronienie. Ksenomorf nie daje za wygraną kontynuując zajadłe ataki na kabinę z uwięzionym w niej syntetykiem.

Tymczasem resztki personelu ANCHORPOINTu zmierzają w kierunku doków. Na tyłach osłania ich HICKS, który pozostawia za sobą wybuchowe niespodzianki. BISHOP w końcu odnajduje klapę w panelu podłogowym i schodzi do szybu windy.

Just fucking bugs

HICKS i jego grupa natrafiają na przeszkodę. Obcy wybudowali barykadę używając do tego swojej wydzieliny, ludzkich kości i przeróżnego rodzaju rupieci będących na wyposażeniu personelu stacji. JACKSON używając podręcznej gry wideo z małym joystickiem (tzn. czytnika map), próbuje odnaleźć alternatywną drogę. Jak się okazuje nowa trasa prowadzi przez poziomy przeznaczone na akwakulturę i aeroponikę.

Ekipa dociera do zautomatyzowanych farm gdzie w zbiornikach wodnych hodowane są przeróżnego rodzaju pływające świństwa. Za wyjątkiem ataku rozwścieczonego okonia, ludzi nie spotyka w tym miejscu żadna przygoda. Podobnie jest z BISHOPem, który kończy swoją podróż szybem windy i wchodzi do tunelów wentylacyjnych.

Kolejny etap podróży to wizyta na farmie z uprawami aeroponicznymi. Krótka przerwa - HALLIDAY, której udzielił się klimat postępującej grozy, wpada w histerię zanosząc się szlochem. Rozdrażniony ROSETTI stosuje starą metodę przywołania pozbawionej kontroli baby do porządku dając jej w pysk. SPENCE, mocno zniesmaczona postępowaniem oficera przechodzi do rękoczynu odpłacając mu pięknym za nadobne. W momencie gdy oficer chce zaognić powstały konflikt pojawia się HICKS i informuje pozostałych o ograniczonym czasie w którym mogą oni uniknąć spektakularnych efektów jego saperskiej roboty. Przed opuszczeniem farmy JACKSON zauważa, iż biomechaniczna struktura dobrała się do lokalnej uprawy kapusty.

BISHOP dotarł do celu czyli reaktora stacji. Operacja jego przeciążenia wymaga autoryzacji osób dysponujących odpowiednimi prerogatywami. Android, po wsunięciu nieśmiertelników do czytnika, podaje swoje dane osobowe. Komputer nie jest jednak pod wrażeniem. Następnie syntetyk wciska kit, iż polecenia wydają ROSETTI i SHUMAN. W końcu powołanie się na przedstawicieli korporacji (FOXa i WELLES) daje mu dostęp do panelu kontrolującego przepływ mocy w reaktorze. Po wpisaniu kilku wierszy poleceń, BISHOP przystępuje do przeprogramowania komputera.

A new and deep horror

Grupa ocalałych wchodzi do przedziału z kwaterami małżeńskimi, gdzie w jednym z apartamentów robią sobie krótką przerwę na kawę i szluga. Atmosfera rozluźnienia skutkuje w uruchomieniu jadaczek. SPENCE, zrzędzi jak to musiała żebrać o przydział na ANCHORPOINT, a teraz owoce jej ciężkiej pracy poszły w cholerę przez głupotę i pazerność ROSETTIego. HICKS, zdając sobie sprawę, że przedłużanie tej rozmowy do niczego rozsądnego nie doprowadzi a jedynie zmarnuje tak cenny dla nich czas, nakazuje wymarsz. Po drodze zahaczają jeszcze o lokalne przedszkole gdzie będąca w nienajlepszej kondycji psychicznej HALLIDAY kradnie szmacianą lalkę.

BISHOP obierając drogę powrotną dociera do szybu windy. Panująca wszędzie cisza, upewnia androida, iż królowa ostatecznie zrezygnowała z zamiaru rozszarpania jego syntetycznego korpusu. Pozostaje jedynie wspiąć się po drabinie. Ten zamiar okazuje się mocno problematyczny ponieważ zdobycze ruskiej technologii, które składają się na poszczególne elementy jego nowych nóg, nie wytrzymały krótkiej eksploatacji. BISHOP obserwując mleczną makabrę wylewającą się z jego połamanej kończyny stwierdza ze złością, że ULP wsadziło mu "lipę" na bazie poliwęglanów.

Drużyna kaprala dociera do potężnego szybu serwisowego. Dalszy etap ewakuacji w kierunku doków wymaga wspinania się po drabinie na kolejne poziomy stacji. W pewnym momencie Marine znajdujący się na czele kolumny zostaje zaatakowany przez Obcego. Bestia patroszy ciało swojej ofiary ostrym jak sierp kolcem. SPENCE sięga po upuszczoną przez żołnierza strzelbę, ale w przypływie paniki broń wypada jej z rąk. HICKS w tym czasie przedziera się przez uwieszonych na poszczególnych szczeblach ludzi aby zająć pozycję umożliwiającą mu łatwe sprzątniecie ksenomorfa. Póki co potwór upatruje sobie za ofiarę HALLIDAY. SPENCE, w celu sprowokowania potwora, wyrywa pęk przewodów elektrycznych i atakuje nimi biomechanoida. Jej poczynania odnoszą zamierzony skutek i Obcy puszcza się za kobietą w pogoń, która ma swój szybki finał w ślepym zaułku. Sytuacja tylko na pozór jest beznadziejna ponieważ szczęśliwym trafem w tym samym miejscu ktoś zostawił pojemnik z pistoletem sygnalizacyjnym. Dalej to już tylko formalność: załadować flarę i posłać wspinającego się robala w spowite ciemnością czeluści ANCHORPOINTu.

HICKS stara się zreorganizować grupę w celu kontynuowania ucieczki. Weryfikacja stanu osobowego ujawnia brak obecności HALLIDAY, co skutkuje wdrożeniem szybkich poszukiwań. O smutnym końcu, nie będącej w pełni władz umysłowych kobiety, przekonujemy się w momencie, w którym kapral i SPENCE odnajdują upaćkaną śluzem lalkę.

Uszkodzony BISHOP też nie ma łatwo, gdyż mozolna wspinaczka szybem windy oddala od niego perspektywę bezpiecznej ewakuacji przed wyznaczonym terminem autodestrukcji.

Kapral przeprowadza ocalałych rezydentów stacji z szybu serwisowego do duktów wentylacyjnych. Grupa w końcu odnajduje wyjście z tuneli i jeden po drugim wychodzą na korytarz. TATSUMI próbuje wygramolić się przez ciasny otwór jako ostatni gdy znienacka pojawia się kolejny Obcy obierając sobie za cel jego nogi. W momencie gdy ROSETTI podejmuje próbę przepędzenia ksenomorfa opróżniając magazynek, HICKS korzysta z okazji i powala oficera na ziemię. Uzbrojony pachołek korporacji jest kapralowi nie na rękę, a poza tym JACKSON ma ochotę odpłacić przełożonemu za cały burdel do którego się przyczynił.

Wyrównywanie rachunków musi poczekać - TATSUMI jest ciężko rany. Obcy wyżarł mu spory kawał mięsa co wymaga zaimprowizowania pomocy medycznej. Zajmuje się tym HICKS, wstrzykując Japończykowi solidną porcję środków znieczulających.

BISHOP dokuśtykał do pasażu handlowego - Obcych i Królowej ni widu ni słychu.

I used to be a soldier

HICKS i jego drużyna docierają do włazu, za którym znajdują się doki z kapsułami ratunkowymi - okazuje się, że ani jedna z nich nie została odpalona. Przygnębiona tym faktem JACKSON chce rozwalić ROSETTIemu łeb. Kapral zwraca jej uwagę, że oficer to jedynie płotka - nienawiść kobiety powinna się skupić na grubych rybach z korporacji. Tymczasem ROSETTI otwiera właz, za którym czai się rój obcych. HICKS jako pierwszy reaguje na zagrożenie puszczając celną serię w kierunku kłębiących się ksenomorfów. Wtóruje mu SPENCE odpalając flary z pistoletu sygnalizacyjnego. ROSETTI daje tyły na z góry upatrzoną pozycję, gdzie wstukuje kombinację otwierającą właz do jakiegoś biura. W tym momencie szykowała się powtórka z Aliens, w której korporacyjny gnojek zostawia swoich towarzyszy Obcym na pożarcie. Na szczęście LABORANT z grupy HICKSA jest na miejscu i wbrew knowaniom oficera zapewnia pozostałym tymczasowe schronienie.

LABORANT informuje o zdradzie ROSETTIego. JACKSON wyjmuje zza pazuchy automat aby rozprawić się z przełożonym. Ostatecznie jednak rezygnuje wysłuchawszy argumentów kaprala, który interpretuje działanie oficera jako przejaw tendencji samobójczej. Swoją drogą nie wiem czemu HICKS tak broni głównodowodzącego ANCHORPOINTU. Na HADLEYS HOPE gotowy był rozwalić BURKEa za próbę uśmiercenia NEWT i RIPLEY, a teraz ma jakieś opory przed załatwieniem faceta, który chciał go zostawić kosmitom na pożarcie.

Tymczasem SPENCE dokonuje inspekcji pomieszczenia. Okazuje się, iż biuro w którym schronienie znalazła grupa HICKSA należy do TRENTA, o czym dobitnie świadczy truchło szefa BioLabu spoczywające w fotelu. Na tym nie koniec niespodzianek - jedna ze ścian w pomieszczeniu to tak naprawdę właz do śluzy, która ma na wyposażeniu pięć skafandrów. JACKSON proponuje aby kontynuować ewakuację po zewnętrznym kadłubie stacji, przy czym nie ma ona wątpliwości o kogo uszczuplić ich sześcioosobową grupę.

W tym momencie leżący na ziemi TATSUMI zaczyna krzyczeć. Pozostali obserwują jak z jego rany na udzie wyskakuje nowy okaz Chestburstera. Krwawe narodziny przedłużają się, ponieważ Azjata nosił czworaczki, które szukają drogi na wolność poprzez jego przełyk oraz klatkę piersiową. JACKSON skraca agonię TATSUMIEGO.

Grupa ocalałych wbiega do śluzy. W momencie gdy LABORANT próbuje założyć skafander, z przerażeniem stwierdza, iż posiada on już właściciela w postaci larwalnego stadium ksenomorfa. Chestburster nie ma okazji przekonać ludzi co do swojego pierwszeństwa - HICKS i ROSETTI "pokazują mu drzwi".

They don't need suits!

Ekipa kończy przebierankę i siada na fotelach tuż przy zewnętrznym włazie śluzy - rozpoczyna się procedura dekompresji. W międzyczasie ROSETTI zmienia pieśń i zdobywa się na samokrytykę - to on przez swój brak sprzeciwu ponosi odpowiedzialność za infestację na ANCHORPOINT. SPENCE stara się nakłonić oficera do współpracy podczas rozliczania bossów z Weyland Yutani. Jest to propozycja, z której ROSETTI nigdy już nie skorzysta. Oficer przechodzi nagłą transformację w ksenomorfa i za cel obiera sobie przerażoną SPENCE. Jako pierwszy na zagrożenie reaguje LABORANT, który rzuca się na Obcego z zamiarem odciągnięcia bestii od kobiety. Dochodzi do szamotaniny co uniemożliwia HICKSowi sięgnięcie po strzelbę impulsową. LABORANT i kseno-ROSETTI wypadają ze śluzy w przestrzeń kosmiczną, gdzie potwór kontynuuje walkę. Obcy ostatecznie zrywa hełm swojej ofiary, która ginie po wystawieniu na bezlitosne warunki panujące w kosmosie. ROSETTI robi w tył zwrot i stara się dotrzeć do śluzy z zamiarem likwidacji pozostałej trójki. Widząc powracającego Aliena, kapral nie marnuje czasu i po zmianie magazynka posyła jego zawartość w kierunku ksenomorfa.

HICKS, SPENCE i JACKSON wychodzą w przestrzeń. Trójka ludzi porusza się tuż przy kadłubie ANCHORPOINTu w kierunku doków. Pada zasadnicze pytanie - czy dadzą radę? HICKS z rezygnacją spogląda na swój czasomierz, który wskazuje 21:59. Po dwóch minutach, które wypełniły przygotowania na spotkanie z wiecznością i właściwie nic poza tym, kapral i dwie kobiety kontynuują ucieczkę. Początkowo nie mogą odnaleźć właściwej drogi, ale dzięki obraniu za punkt orientacyjny jednego z masztów radiowych stacji udaje im się w końcu zlokalizować doki z kapsułami ratunkowymi. W tym czasie grupa kilkudziesięciu Obcych wypada przez otwartą śluzę i powoli "płyną" w kierunku swoich ofiar.

Kapral i dwójka kobiet docierają do kapsuły. Jedyny sposób aby dostać się do niej od zewnątrz to otworzyć specjalny właz. W momencie gdy JACKSON przystępuje do próby zwarcia panelu kontrolnego, ludzie spostrzegają ścigający ich rój Obcych. Za likwidację ksenomorfów zabiera się kapral, ale warunki zerowej grawitacji utrudniają mu zadanie. Nagle, właz śluzy tuż za plecami HICKSa unosi się ujawniając ubraną w żółty kombinezon postać, która dokonuje masakry Obcych za pomocą strzelby impulsowej. Kawaleria w postaci BISHOPa przybyła. W całej swej sztucznej mądrości android przewidział możliwość zaistnienia problemów i przesunął termin przeciążenia reaktora o pół godziny.

Forget it! She's gone!

JACKSON, podejmuje kolejne próby otwarcia włazu kapsuły, aż w końcu odnosi sukces. Jednak ocalenie nie jest jej pisane. Kobieta próbując wejść na pokład jednostki ratunkowej zostaje przebita potężnym ogonem Królowej. Jej wysokość nadciąga wraz ze świtą w postaci roju. Widząc to HICKS wita ich salwą z granatnika, zapominając jednocześnie o efekcie ubocznym w postaci odrzutu. Po krótkim i niekontrolowanym locie, kapral zalicza kontakt z kadłubem kapsuły ratunkowej w wyniku czego "wyłączają mu się światła". Obowiązki eksterminatora przejmuje BISHOP, który z diabelską precyzją eliminuje kolejne fale zbliżających się ksenomorfów. Ostatnią kulę, syntetyk posyła prosto w najeżoną kłami paszczę Królowej. Jej wysokość traci głowę, ale ciało potwora porusza się dalej, zahaczając o kapsułę co prowadzi do jej uszkodzenia. Śmierć monarchini okazuje się potężnym szokiem dla roju, który na chwilę wstrzymuje swój atak.

HICKS odzyskuje przytomność i wraz ze SPENCE przywołują BISHOPa, sugerując ucieczkę w kierunku masztu radiowego. Uszkodzona noga utrudnia androidowi poruszanie się, a to czyni go potencjalnie łatwym łupem dla Obcych, którzy ponownie podjęli pościg. Kapral wydaje polecenie SPENCE aby uciekała dalej po czym leci na ratunek BISHOPowi. W końcu obaj docierają do masztu, gdzie HICKS stawia zajadły opór kolejnym zastępom ksenomorfów. Nie zmienia to faktu, iż kończy się amunicja podobnie jak czas, w którym mogą oni uniknąć ostatecznej zagłady ANCHORPOINTu.

Nagle tuż przy maszcie pojawia się prom pilotowany przez WIETNAMSKĄ KOMANDOSKĘ. Komunistka robi użytek z potężnej siły ognia, którą dysponuje jej jednostka, w celu eliminacji zagrażających grupie HICKSa ksenomorfów. SPENCE, korzystając z okazji ciągnie za sobą kaprala i androida w kierunku promu, podczas gdy jeden z Obcych nie rezygnuje i przebija się w ich stronę. W końcu cała trójka znajduje bezpieczne schronienie wewnątrz śluzy, otwartej przez KOMANDOSKĘ. BISHOP, wpada do kokpitu i ponagla kobietę aby odleciała na bezpieczną odległość. Po zainicjowaniu procedury startu, ostatni ksenomorf ulega spopieleniu w ogniu wydobywającym się z dyszy silnika.

You're already at war, Hicks

Następuje spektakularny koniec stacji kosmicznej ANCHORPOINT. Po wszystkim HICKS dopytuje się androida czy on i SPENCE są nosicielami wirusa. Według BISHOPA okres inkubacji minął co świadczy, o tym że zarówno kapral jak i kobieta, która teraz śpi z główką spoczywającą na kolanach Marine'a, nie są "kseno-pozytywni". Podobnie jest z WIETNAMKĄ, chociaż i tak nie zostało jej wiele dni - KOMANDOSKA umiera na silne zatrucie radioaktywne. Końcowe linijki dialogowe scenariusza Gibsona zawierają wskazówkę odnośnie ewentualnego sequela. BISHOP, próbuje przekonać HICKSa, iż wrogość jest cechą naturalną obcego gatunku i trzeba podjąć wysiłki prowadzące do jego całkowitej eksterminacji. W tym celu muszą zlokalizować źródło (rodzimą planetę Obcych?). To nie tylko pozwoli przetrwać człowiekowi, ale także zjednoczy nasz gatunek i doprowadzi do zakończenia Zimnej Wojny.

Ostatnia scena opisywana przez Williama Gibsona to przechwycenie promu przez krążownik KANSAS CITY i odlot ku gwiazdom.

"My script for "Alien3" was kind of Tarkovskian"

Podstawowym felerem scenariusza Gibsona są postacie. Autor dostał wyraźne polecenie aby trzecia odsłona sagi opowiadała o losach bohaterów innych niż Ripley. Zadanie z pozoru trudne - w twardą astronautkę sporo już "zainwestowano" i pominięcie tej postaci wiązało się z dużym ryzykiem. Z drugiej strony zarówno HICKS jak i BISHOP byli idealnym materiałem wyjściowym na solidnych protagonistów, wokół których mogła się okręcać akcja pasjonującego filmu. Do tego jednak nie doszło, ponieważ z niewiadomych powodów Gibson zachował znany z Aliens drugoplanowy charakter tych postaci i przekopiował go do swojego scenariusza. O HICKSie nie dowiadujemy się praktycznie niczego nowego - rozważny, przezorny, umie przewodzić grupie, świetnie kosi robale itp. Ciut lepiej wypada BISHOP, który potrafi podejmować ważkie decyzje, a w razie potrzeby rozwiązać problem za pomocą Pulse Rifle. Niestety kiepskie podstawy ma również interakcja pomiędzy tymi postaciami, która nie oferuje nam żadnych atrakcyjnych związków przyczynowo skutkowych: BISHOP: "Korporacyjna sitwa stara się wyhodować Obcych" HICKS: "Ta? No to huzia na nich".

Ale powyższe zarzuty nie ograniczają się tylko do dwóch głównych postaci. ROSETTI, SPENCE czy JACKSON - rozwój ich osobowości oraz cech charakteru potraktowano zdawkowo, przez co nie wytrzymują porównania nawet z trzecioplanowymi postaciami opracowanymi przez Camerona.

Scenariusz Gibsona przypomina trochę wypracowanie z podstawówki. Chyba każdy ma w pamięci jakąś durną polonistkę zadającą temat, któremu można poświęcić góra cztery strony sensownego tekstu, ale polecenie jest aby napisać trzy razy więcej. I takie też podejście zaprezentował autor Neuromancera - jest to po prostu rozciągnięte na około 100 stron opowiadanie sporządzone przez Gilera i Hilla, pozbawione atrakcyjnej wizji świata przedstawionego, rozwoju akcji, postaci i kanonu.

Scenariusz Gibsona zawiera cały szereg mankamentów, z którymi musieli się później borykać kolejni scenarzyści. Nie było sensownego pomysłu usprawiedliwiającego umieszczenie Obcych na pokładzie Sulaco. Podobnie miała się sprawa z opracowaniem historii, która oprócz perypetii Ripley, uwzględniałaby wprowadzenie nowych, równie ciekawych postaci. Ale najgorszy był chyba brak wizji - większość scenariuszy nie uwzględniała odpowiedniej lokalizacji umożliwiającej wpasowanie Obcego, do nowego przerażającego środowiska.

Wszystkie te problemy przeniosły się również na kolejne filmy z "Obcym" w tytule - a zwłaszcza Alien Resurrection. W scenariuszu Gibsona istnieje kilka motywów, które wykorzystał później Whedon - laboratorium na statku/stacji kosmicznej w którym dokonywane są eksperymenty na obcych, "rozłożona" królowa, grupa ocalałych w drodze do doków, wspinanie się po drabinie szybu serwisowego itp. Najgorsze było jednak, świadome bądź nie, sprowadzenie całej fabuły do nudnej i pozbawionej ikry opowieści o zmutowanych potworach w kosmosie.

Owoc pracy Gibsona nie doczekał się realizacji, ale stanowił podstawę dla kolejnych scenarzystów najętych przez Gilera i Hilla podczas okresu przygotowań do pre-produkcji Aliena 3. Końcowy efekt w postaci filmu Finchera zawiera właściwie tylko dwa motywy, które zostały zapożyczone z pierwszego scenariusza. Najlepiej rozpoznawalnym jest oczywiście znajdujący się na głowach skazańców z Fioriny tatuaż/kod kreskowy. Gibsonowi należy także przypisać wygląd oddziału specjalnego Weyland-Yutani pod dowództwem BISHOPA II - noszą oni dokładnie takie same białe kombinezony jak oddział TULLYego dokonujący inspekcji SULACO. Jednym z pomysłów, które pojawiły się po raz pierwszy w omawianym scenariuszu jest Obcy, który narodził się z gospodarza innego niż człowiek (Lemuro-Alien), chociaż w tym przypadku trudno powiedzieć czy był to wynik kreatywności Gibsona czy też to rozwiązanie znalazło się już w opowiadaniu Hilla i Gilera

Jest jeszcze jeden motyw, który został zaczerpnięty ze scenariusza Gibsona chociaż już nie na potrzeby filmu. W październiku 2011 roku ukazała się gra platformowa na Nintendo DS: Aliens: Infestation. Prowadząc oddział Marines gracz oprócz zastępów Obcych i zbuntowanych robotów musi się także zmierzyc z komandosami ULP.

Czy jest coś co mi się osobiście podobało? Owszem - końcowa scena, w której HICKS, BISHOP i SPENCE odpierają ataki w zerowej grawitacji, tuż przy kadłubie ANCHORPOINTu. Czytając ten fragment doszedłem do wniosku, iż tkwi w nim potencjał w odróżnieniu od wcześniejszych sekwencji zawierających opis nudnego wałęsania się po korytarzach stacji kosmicznej. Muszę również przyznać, iż miło było poczytać o perypetiach HICKSa, którego na końcu nie uśmiercił żaden wspornik.


"We got the opposite of what we expected"

W momencie, gdy scenarzyści Hollywoodu próbowali zrobić wrażenie na przedstawicielach poszczególnych korporacji, Giler i Hill zaczytywali się w tekście opracowanym przez Gibsona. Po kliku tygodniach oddzwonili do niego i walnęli mu prosto z mostu, iż ten scenariusz mija się z ich oczekiwaniami. Mimo to obaj starali się nakłonić scenarzystę do spisania kolejnych wersji. Gibson został zaproszony na spotkanie, gdzie przedstawiono mu zatrudnionego przez producentów reżysera. Renny Harlin przedstawił swoją wizję Gibsonowi, ale ten nie był już zainteresowany kontynuowaniem prac. W tym czasie autor Neuromancera dostał propozycję od innego studia na realizację dwóch projektów bazujących na jego książkach i po krótkim namyśle pisarz postanowił zakończyć prace nad scenariuszem do Obcego 3. Co ciekawe jeden z projektów, które w tamtym czasie miał nadzorować Gibson, zakończył się równie niefortunnie co drugi sequel do aliena. "Johny Mnemonic" przeszedł przez trudny okres poprzedzający właściwą produkcję, jego końcowa wersja podobnie jak film Finchera została mocno pocięta, no i sam film pozostawiał dużo do życzenia.


Ostatnio zmieniony przez HICKS dnia 2019-07-26 11:35:49, w całości zmieniany 1 raz
2013-02-21 19:54:48
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odpowiedz z cytatem
Dill-On




Major
Dołączył: 2008-01-20
Posty: 969



Na wstępie pochwalę ogrom pracy autora tekstu i styl w jakim przedstawił go odbiorcom.
Wiele razy szeroko uśmiechałem się czytając to streszczenie scenariusza, który umilił mi podróż.

Teraz dodam tylko, że lubię część trzecią serii filmowej z Obcym.
Ma wady? A która część Obcego ich nie ma? Tak naprawdę każdej można coś zarzucić.

W "trójce" doceniam scenerie, pomysł na umiejscowienie akcji (więźniowie) oraz samo uśmiercenie Hicksa i Newt oraz Ellen Ripley. Cudownie ukazano, że cały wysiłek włożony w przetrwanie bohaterów w poprzednich częściach serii poszedł praktycznie na marne i przypomniano, że OBCY to nie produkcja familijna tylko horror sci-fi.

Wszystkie główne zalety i wady scenariusza Gibsona zostały już praktycznie wymienione. Ja uczepię się tutaj tylko szczególików.

Obecność azjatów, głównie Wietnamki - na plus.
Taka nieznaczna, ale jednak nowość w serii.

Podczas lektury odniosłem wrażenie, że Obcy zabijają tylko ogonami.

To że Hicks pali, nie przypadło mi specjalnie do gustu ale też specjalnie nie przeszkadza, jednakże nie pasuje mi to za bardzo do tej postaci.

Pomysł z mgiełką i transformacją w biomechaniczne struktury jest przerażający, ale nie w ten sposób jakiego bym oczekiwał.
W tym momencie czytania streszczenia, gdzie rozwinięto ten pomysł, odetchnąłem z ulgą, że scenariusz nie został zrealizowany.

Generalnie cieszę się, że nie kontynuowano losów Hicksa. Lubię tę postać, ale mam wrażenie że ciągnięcie jego wątku dałoby w rezultacie ALIENS 2,5 a nie OBCEGO 3.

Mamy trzy RÓŻNE filmy, każdy ma swoje zalety.
Lubię ten stan rzeczy, a scenariusz Gibsona w streszczeniu forumowego kolegi bardzo dobrze się czytało.
____________________________________
http://alienschamber.blogspot.com/


Ostatnio zmieniony przez Dill-On dnia 2018-07-17 17:00:24, w całości zmieniany 1 raz
2013-02-23 15:02:55
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora 7280383 Odpowiedz z cytatem
HICKS
I'm here, baby! I'm here!



MODERATOR
Dołączył: 2002-03-14
Posty: 1733



Cieszę się że ktoś poświęcił czas na ten dłuższy tekst. Jest jescze sporo niewykorzystanych scenariuszy do Aliena 3

Dill-On napisał:
To że Hicks pali, nie przypadło mi specjalnie do gustu ale też specjalnie nie przeszkadza, jednakże nie pasuje mi to za bardzo do tej postaci.


E? Przecież HICKS kurzy w Aliens i to chyba najwięcej obok Ripley (scena odprawy na Sulaco, kiedy dopina zbroje tuż przed wymarszem, kiedy Hudson odnajduje nadajniki kolonistów i w momencie gdy Burke wyłącza kamerę w ambulatorium).
____________________________________
2013-02-23 16:23:47
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odpowiedz z cytatem
Dill-On




Major
Dołączył: 2008-01-20
Posty: 969



A to tylko taka moja dygresja na temat tej postaci, bo jakoś palenie mi nie pasuje do Hicksa, również w ALIENS. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że jest taki rozważny?
Z drugiej strony może oddaje to bardziej specyfikę MARINES.
Ale to drobnostka niemal bez znaczenia.

W drugiej części bardziej za niekoniecznie potrzebny uważam np. motyw z rozmową przy stole na temat stosunków z obcą rasą Smile
Tylko i wyłącznie z tego względu, że jest ZBYT WYBUJAŁY, ale przymykam na to oko bo sam dialog dodaje smaczku Wink



Co do odzewu na streszczenie, widać że czytelnicy tutaj wchodzą, tylko pozostawiają tekst bez reakcji.
Pewnie dlatego, że jest długi. Może niedługo będzie więcej komentarzy.
Na pewno należą się podziękowania za to streszczenie, bo jest wartościowym rarytasem dla fanów uniwersum. Doceniam wykonaną pracę.
____________________________________
http://alienschamber.blogspot.com/
2013-02-23 16:41:57
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora 7280383 Odpowiedz z cytatem
TuReK
Weyland Yutani CEO



Captain
Dołączył: 2002-07-17
Posty: 550



Dobrze i z jajem streszczone.
Pamiętam, jak onegdaj czytałem ten scenariusz, to najbardziej nie podobało mi się to, że z obcego Gibson zrobił chorobę (ksenomorfia?) roznoszoną drogą powietrzną.
Po co w takim razie twarzołapy, jaja, królowa i cały ten badziew?
____________________________________
When dealing with aliens, try to be polite, but firm. And always remember that a smile is cheaper than a bullet.
2013-02-24 13:41:37
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odpowiedz z cytatem
Suchy
F161



MODERATOR
Dołączył: 2002-03-15
Posty: 1938



Przyjemnie się czyta. Dzięki Hicks. Swojego czasu po przetłumaczeniu skryptu Gibsona wziąłem się za ten Erica Reda. Niestety zapału wystarczyło na 3-4 strony. Może ktoś inny kiedyś przetłumaczy Wink
____________________________________
2013-02-25 15:11:03
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odpowiedz z cytatem
HICKS
I'm here, baby! I'm here!



MODERATOR
Dołączył: 2002-03-14
Posty: 1733



Suchy napisał:
Przyjemnie się czyta. Dzięki Hicks. Swojego czasu po przetłumaczeniu skryptu Gibsona wziąłem się za ten Erica Reda. Niestety zapału wystarczyło na 3-4 strony. Może ktoś inny kiedyś przetłumaczy Wink


To i tak jestem pełen podziwu. Scenariusz Reda jest tak głupi, że opisywanie go to nie lada wyczyn.
____________________________________
2013-02-25 17:02:11
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odpowiedz z cytatem
Johnny Marine




Sergeant
Dołączył: 2010-07-21
Posty: 101



Przeczytałem przez nockę. No cóż, dobrze, że ten scenariusz nie został zrealizowany. Starałem sobie to wszystko wyobrazić. Pomysł z tym wirusem zupełnie do bani. Ludzie zmieniający się w Alieny? Cały ten scenariusz odbiega od oryginalnej wizji Obcego. Hicks jest w nim praktycznie cały czas co powoduje "przejedzenie" się komandosem. Film wyglądał by jak jakiś dramat wojenny, cały czas strzelanie i akcja. Bez żadnych wątpliwości pozostałbym przy Fury 161 Razz
2013-03-03 15:25:47
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość 22692603 Odpowiedz z cytatem
TrapsMaster




Second Lieutenant
Dołączył: 2011-08-08
Posty: 325



Trochę gówniany ten scenariusz, jakieś SuperXenomorphy... Koszmar.

Całe szczęście, że nie stworzyli tego filmu.
____________________________________
2013-03-03 20:20:43
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odpowiedz z cytatem
TuReK
Weyland Yutani CEO



Captain
Dołączył: 2002-07-17
Posty: 550



I tak jest lepszy niż wersja z mnichami i drewnianą stacją kosmiczną
____________________________________
When dealing with aliens, try to be polite, but firm. And always remember that a smile is cheaper than a bullet.
2013-03-04 08:54:51
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odpowiedz z cytatem
Suchy
F161



MODERATOR
Dołączył: 2002-03-15
Posty: 1938



Dill-On napisał:
William Gibson. Mam nadzieje, że nie trzeba przedstawiać.
Człowiek który miał ogromny wpływ na cyberpunk jako podgatunek sci-fi.
Napisał scenariusz do ALIEN 3 którego nie użyto. Jego wersja ALIEN 3 w końcu się pojawi.
Jako komiks. Czekam.



https://www.avpgalaxy.net/2018/07/12/william-gibsons-alien-3-comic-series-announced/



Przeniesione z tematu "Scanlation"
____________________________________
2018-07-17 10:06:49
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odpowiedz z cytatem
Wyświetl posty z ostatnich:   
Tematy    Napisz nowy temat    Odpowiedz do tematu

 


Powered by phpBB